Witam,

Mimo, że w większości polerujemy szyby polerkami SRP, postanowiłem w celu dogłębnego zapoznania się z tą metodą „przesiąść” się na jakiś czas na polerkę kątową.

Przez pół roku nie dotykając się innego sprzętu naprawiałem szyby wyłącznie tym systemem. Do testów używałem poczciwej  Makity 9227cb, płótna ściernego, filcu twardego i miękkiego oraz popularnej pasty polerskiej do szkła. Testy szlifowania i polerowania szyb prowadziłem w Gdańsku, Poznaniu i w Warszawie. Naprawiałem szyby w stolarce okiennej, szyby p.poż, szyby hartowane oraz szyby fasadowe. Usuwałem rysy płytkie i głębokie oraz popalenia. Jednym słowem 90% spotykanych na co dzień uszkodzeń.

Naprawa szyby ze względu na niewielkie możliwości ścierne filcu w większości rozpoczyna się od zeszlifowania uszkodzenia materiałem ściernym. Odpowiednie zeszlifowanie uszkodzenia jest bez wątpienia najważniejszą czynnością przy naprawie szyby. To jak zeszlifujemy rysę z szyby decyduje jak bardzo pracochłonne będzie spolerowanie łaty po szlifie. Dobranie odpowiednich materiałów ściernych w połączeniu z wiedzą, jaki obszar szlifować, z jaką prędkością obrotową polerki i z jakim dociskiem polerki do szyby to 50% szans, że samo wypolerowanie szyby przejdzie dość szybko. Reszta to wprawa, dobry wzrok, odpowiednie oświetlenie i szczęście. 

Muszę przyznać, że dzięki testowi sam pogłębiłem wiedzę o takim rodzaju naprawy. Technologia, którą używam na co dzień (SRP) nie wymaga aż takiej dokładności przy szlifie. W przyszłości spróbuję rzeczowo porównać te dwie najczęściej spotykane technologie napraw szyb.

Głównym i najczęściej spotykanym mankamentem stosowania polerek kątowych jest niedokładne dopolerowanie uszkodzenia lub niepełne usunięcie śladów po szlifie. Poler (osoba polerująca) kończąc naprawę może kompletnie nieświadomie pozostawić na szybie ślady po szlifowaniu. Najczęstszym powodem tego zaniedbania jest różnica w oświetleniu np. przedpołudnie i popołudnie – tu mamy różnicę kąta padania promieni słonecznych, albo też pogoda słoneczna i pochmurna – różnica w natężeniu oświetlenia itp. Sam często musiałem wracać do naprawy, bo kończyłem naprawę np. o 17:00 a z rana okazało się, że to, co wczoraj było idealne trzeba następnego dnia dopolerować. Jest to bardzo często spotykana sytuacja której nie zazdroszczę osobom stosującym ten sposób naprawy szyby.

Kolejnym mankamentem jest temperatura obróbki. Szyba na skutek tarcia nagrzewa się, co może doprowadzić do jej pęknięcia. Odpowiednie chłodzenie przeciąga i tak już niekrótki czas naprawy.

Pisałem kiedyś, że wadą systemu jest chlapanie materiału polerskiego. Owszem, jest taka możliwość, gdy stosujemy zbyt duże obroty lub nakładamy zbyt dużo pasty lub filc jest zbyt mokry. Można jednak swobodnie nad tym zapanować, więc uważam, że brudzenie nie jest w tym wypadku już tak uciążliwe jak myślałem wcześniej. 

Kolejnym mitem który obalam raz na zawsze jest twierdzenie, że polerki kątowe nie robią soczewek. Otóż robią, trzeba sporej wprawy żeby tego uniknąć, chyba, że naprawia się tylko te łatwiejsze uszkodzenia.

Plusem polerek kątowych jest niska awaryjność, waga i cena zestawu. Jeżeli ktoś ma dużo cierpliwości do poprawek, artystyczne wręcz wyczucie w rękach to system ten daje możliwość prawidłowej naprawy szyby. Pozostaje tylko odpowiednie dobranie materiałów ściernych, ale o tym nie piszę, bo każda firma dopracowuje te rzeczy latami i nie chętnie dzieli się takimi informacjami.

Pozdrawiam,

Andrzej Borkowicz

Clear View